136 Obserwatorzy
34 Obserwuję
piotrkopka

literatura sautée

Czytam nałogowo literaturę krajową i zagraniczną, najnowszą i ramoty, powieści i poezje. Nie lubię romantyzmu ani krzepienia serc.

www.literaturasautee.pl

Takie piękne nieszczęście – Ismail Kadare, „Kolacja dla wroga”

Kolacja dla wroga - Ismail Kadare

O literaturze albańskiej do niedawna nie wiedzieliśmy nic, albo w najlepszym wypadku niewiele. Ostatnimi czasy mieliśmy okazję te zaległości nadrobić, przede wszystkim dzięki świetnym tłumaczeniem książek Ismaila Kadarego. Albański pisarz był niby już u nas wydawany, ale w niewielkim wymiarze, ostatnio poprzez powieści Kadarego trochę więcej światła na literaturę albańską rzuca Świat Książki. Przy okazji ocieplając swój wizerunek – całkiem skutecznie, biorąc pod uwagę ilość świetnych książek arcydzielnych pisarzy (Toni Morrison, Jack Kerouac, Carlos Fuentes i inni), a wydawanych ostatnio przez to wydawnictwo w serii Mistrzowie Prozy. A przecież jeszcze niedawno Świat Książki celował raczej w zupełnie odmienne gusta literackie.

 

I całe szczęście, że Kadare trafia wreszcie do szerszego grona czytelników. Bo jego powieści są doskonałe. Świetnie napisane, mistrzowsko skomponowane, a w dodatku poruszające temat, który polskich czytelników zawsze przyciąga. Chodzi, rzecz jasna, o rozliczenie się z komunizmem.

 

U Kadarego komunizm jest potraktowany w ujęciu dość szerokim – w końcu Albania przeszła płynnie z rąk faszystów włoskich pod nazistowską okupację, a na koniec została bohatersko wyzwolona przez Związek Radziecki. Dla bohaterów Kadarego każdy z tych totalitaryzmów różni się w niuansach, ale w gruncie rzeczy stanowi coś mniej więcej podobnego – absurdalną postać władzy, która służy miernym zazwyczaj jednostkom do usprawiedliwiania swojego okrucieństwa. I to chyba dlatego tortury, jakim poddany zostaje przez NKWD jeden z głównych bohaterów Kolacji dla wroga wykonane zostają za pomocą narzędzi średniowiecznych. Bo w naturze ludzkiej nic się od wieków średnich nie zmieniło.

 

Ismail Kadare ceniony jest zwłaszcza za to, że stał się twórcą jednego z wariantów europejskiego realizmu magicznego. Dlatego właśnie opowieść o kolacji, jaką miał wydać jeden z najbardziej szanowanych mieszkańców albańskiego miasta Gijrokastra, doktor Gurameto, dla nazistowskiego oprawcy, utrzymana jest w konwencji cudowności pomieszanej z grozą. Mam jednak wrażenie, że ta odmiana realizmu magicznego (czy to na pewno dobre określenie?) wywodzi się bezpośrednio z najlepszych europejskich tradycji literackich. Chodzi o balladę romantyczną, pełną upiorów, krwi i zemsty. I chyba właśnie w konwencji romantycznej poezji (choć rymy będą świętochowskie) utrzymana jest pieśń ułożona przez miejscowego niewidomego (no ba!) poetę, Ślepego Vehipa:

 

Doktorze, co w ową straszną noc zrobiłeś?

Nieboszczyka na kolację zaprosiłeś...

 

No właśnie, w tej pełnej tajemniczości i grozy historii pojawia się nazistowski najeźdźca, który ma dokonać krwawego odwetu na mieście, ale spotyka w nim dawnego, serdecznego przyjaciela, poznanego jeszcze przed wojną w Niemczech. Tyle że, jak się później okazuje, rzekomy niemiecki przyjaciel doktora Gurameto miał trzy miesiące wcześniej umrzeć na froncie wschodnim. Brzmi intrygująco? My, Sławianie, lubim takie historie.

 

Można by jeszcze doszukiwać się wpływów klasycznej baśni, ale wtedy musiałby istnieć choć cień nadziei, że bohaterom ujdzie coś na sucho. Kadare jest jednak bezlitosny – w systemach totalitarnych nie ma szans na cud. Jeśli ktoś uratuje osiemdziesięciu zakładników, prędzej czy później, będzie za to ukarany, jakieś podłe ptaszysko musi wydziobać mu wątrobę. A natura (przynajmniej ta po dobrej stronie Mocy) nie wymierzy sprawiedliwości jak w balladach romantycznych.

 

Jasne, że szkoda, ale jeśli chcemy pocieszenia, możemy co najwyżej poczytać sobie Świteź. Co Kadare skwitowałby słowami: Ale to niemożliwe. Tak jak niemożliwa jest zmiana swojego losu przez bohatera.

 

 

 

www.facebook.com/literaturasaute